Poczytaj najnowsze
wieści na stronie

Kliknij w portal
i przenieś się w czasie

Zapomniane miejsca
Historia wsi
Ciekawostki
Zamek w Bardzie
Niesamowite historie
Znani i nieznani
Wspomnienia
Czy wiesz, że...
Bardo w XIX wieku
Stare reklamy

Wiek XIX, a w szczególności jego pierwsza połowa to lata największego rozkwitu Barda – stałego bogacenia się i rozwoju przestrzennego. Miasto żyło przede wszystkim z przybywających tu stale pątników.

Największe domy w śródmieściu to gospody i zajazdy. O mur kościoła opierały się kramy, w których sprzedawano rozmaite towary, dewocjonalia i pamiątki. W Bardzie funkcjonowali piekarze, szewcy, tkacze. Wśród nielicznej społeczności Barda funkcjonowało ponadto wielu artystów, aż dwóch bowiem rzeźbiarzy, piekarz specjalizujący się w wypieku pierników, odlewca wosku, szklarz i pieczątkarz, którzy niewątpliwie zatrudnieni byli przy wyrobie dewocjonaliów, wotów i innych pamiątek sprzedawanych pielgrzymom.

Na początku XIX wieku dokonały się istotne zmiany w ustroju Barda. Zniesiony został urząd wójtowski i w zamian utworzono magistrat (Zarząd Miasta), uniezależniony od Ząbkowic Śląskich i Kamieńca Ząbkowickiego.

Samorząd miejski został powołany rozporządzeniem królewskim z 1808 roku stanowiącym, iż miasta stały się odtąd podmiotami prawa publicznego. W obręb Barda została wtedy włączona wieś Radkowice (niem. Haag), leżąca po prawej stronie Nysy Kłodzkiej. Organem uchwałodawczym była wyłaniana w drodze wyborów rada miejska. Wybory do samorządu miejskiego nie były powszechne, wprowadzono wysoki cenzus majątkowy, co spowodowało praktyczną monopolizację rad przez osoby wywodzące się z bogatego mieszczaństwa – wprowadzono zasadę, że mieszczanie wybierają deputowanych do rady miejskiej.

Deputowani mieli mieć wpływ na administrację miejską i podejmować decyzje prawodawcze dotyczące gminy. Władze wykonawczą sprawował magistrat powoływany przez radę gminy na 6 lat - miał wykonywać decyzje deputowanych i kierować administracją miejską. Pracami magistratu zarządzał burmistrz. Dzięki pracy O. Józefa Schwetera („Wartha. Geschichte dis es Wallfahrtsortesu Und der Wallfahrten danin”, Schwiednitz, 1922 r.) możemy poznać nazwiska burmistrzów, którzy sprawowali swój urząd w XIX wieku i ich najważniejsze zasługi dla miasta:

Burmistrz Józef Klesse (1810-1818), w 1812 r. zakupił zegar na wieżę kościelną, dzieło mistrza Franz'a Nave ze Słupca.

Ignac Guettler, Matthaeus Rudolf Strauss i Johann Hintringer sprawowali swe urzędy tylko przez krótki czas. Ostatni z nich zlecił wybrukowanie ul. Noworudzkiej.

Burmistrz Klapper sporządził w roku 1826 dokładną listę z liczbą pielgrzymów, zarówno tych pruskich jaki i austriackich.

August Schoenwiese, właściciel Gospody pod Złotym Lwem, przeniósł szpital do budynku szkolnego na zachód od plebanii, gdyż rząd królewski zajął dawne budynki szpitalne przy moście nad Nysą, aby uzyskać więcej miejsca na rozszerzenie i rozbudowanie mostu. Budynek dawnej szkoły kupił burmistrz za 452 talary i przekształcił ją w ratusz. Dotychczasowy ratusz przy Placu Kościelnym nr 1 został sprzedany w tym samym roku przez władze miasta w ręce prywatnego inwestora. Ten natomiast przebudował ratusz w Gospodą pod Czarnym Orłem.

Franz Plaschke podwyższył podatki do 841 talarów. Narastające niezadowolenie wśród mieszkańców przyczyniło sie do rezygnacji burmistrza ze stanowiska (13 grudnia 1838 r.).

Joseph Schnaubelt, wybrany 20 sierpnia 1839 roku, z poświęceniem oddawał sie pracy na rzecz pielgrzymek. Po upływie sześciu lat urzędowania Zarząd Miasta wybrał go ponownie na urząd burmistrza. 18 listopada 1845 Rada Krajowa w Ząbkowicach Śląskich w osobie hrabiego Strachwitz'a wprowadziła Schnaubelt'a na urząd, ale już w 1847 roku został burmistrzem w Ziegenhals.

Gierasch z Świdnicy, zlecił w 1848 roku prace nad rozszerzeniem ulicy Głównej o 6 łokci poprzez zwężenie Gospody pod Czarnym Niedźwiedziem i zbudował studnię. 16 marca 1850 roku kupił od właściciela Gospody pod Złotym Słońcem Josepha Rupprecht'a za 150 talarów 15 morgów ziemi i 87 łokciów kwadratowych jako własność gminy. W sierpniu tego samego roku zlecił majstrowi Lauterbachowi z Wojborza budowę Remizy Strażackiej. Jej istnienie miało uspokoić wzrastające uczucie zagrożenia pożarami w związku ze wzmożonym ruchem komunikacyjnym wśród pielgrzymów i mieszkańców miasta.

Karl Drewitz, właściciel założonej w Bardzie w 1842 r. apteki, został burmistrzem z dniem 14 sierpnia 1851 r. Mimo, iż Drewitz sam był protestantem to jednak był on zawsze przychylny i życzliwy katolikom. Starał sie także wspierać miasto i pielgrzymów. Systematycznie brał udział w warcie przy grobie Jezusowym i w uroczystościach Bożego Ciała czym zyskał sobie uznanie i sympatię wśród księży. Miał zamiar rozbudować most nad Nysą, jednak zamysł ten spotkał się z sprzeciwem ze strony Zarządu Miasta (15 sierpnia 1859 r.)

Robert Tepper, asystent policyjny ze Szklarskiej Poręby, burmistrz z dniem 18 stycznia 1866 r. Zlecił budowę dzisiejszego ratusza od 3 sierpnia 1867 r. mistrzom budowy Nengensinthowi i Siegelowi z Barda. Jednak już 13 kwietnia 1868 ten niezwykle aktywny burmistrz miasta złożył wymówienie.

Anton Brandt z Zobten, wyróżnił się przede wszystkim swoją pobożnością i gotowością pomocy biednym. Ponieważ konieczna była nowa placówka dla Szarych Sióstr doprowadził on do uchwalenia w Zarządzie Miasta 3 grudnia 1869 r. postanowienia. A dotyczyło ono dokładnie opłat w wysokości 5 lub 6 groszy jakie mieliby płacić leczący się u Szarych Sióstr chorzy za opiekę i leczenie. Zatrudnił także lekarza dla potrzebujących i biednych w osobie dr. Beit'a.

Julius Flieger, królewski kanclerz Sądu Powiatowego, przejął urząd burmistrza w dniu 20 października 1873 r. w miejsce Brandt'a, który zrezygnował z dalszej kadencji 5 czerwca tego samego roku. Jednak już po niespełna roku, bo 1 czerwca 1874 Flieger także złożył rezygnację ze stanowiska.

Emanuel Arttelt, Sekretarz Prywatny Rady Państwa w Kłodzku. Był niezwykle aktywny i przedsiębiorczy za co został wybrany na burmistrza miasta Pyskowice latem 1878 r.

Karl Donath, emerytowany dyrektor poczty, zrezygnował ze stanowiska już 20 stycznia 1879 roku.

Richard Schueller, emerytowany porucznik z Wrocławia, protestant, miał szarmancki styl bycia i poczucie sprawiedliwości. Jednak już po 2 latach odszedł z pełnionego przez siebie urzędu.

Johannes Ochmann, kupiec wrocławski, 8 października 1882 r. objął kierownictwo Zarządu Miasta. W kwietniu 1885 roku, z reputacją wyśmienitego burmistrza miasta objął stanowisko Przewodniczącego Zarządu Miasta Lubomierz.

Piotr Troska, emerytowany referent z Wrocławia, otrzymał w nowym głosowaniu wszystkie głosy. We wrześniu 1887 r. przeforsował decyzję o brukowaniu nawierzchni głównej ulicy w Bardzie. W tym samym roku 15 października ten szlachetny, pobożny i doświadczony burmistrz został wybrany na Prezydenta Miasta Głogówek. Zarząd Miasta wybrał więc teraz kogoś ze swego grona.

Adolf Hintringer, właściciel Gospody pod Złotym Lwem. Jego matka Henriette, urodzona w Bardzie, należała do Katolickiej Wspólnoty Kościelnej. Ze swoich obowiązków urzędowych wywiązywał sie dobrze. Zmarł 29 lipca 1896 r. a jego następcą został Adolf Moschner z Nowej Rudy.

Adolf Moschner, burmistrz w latach 1896-1908, zmarł w 1921. Ogromną zasługą Moschnera było przyczynienie się do otwarcia stacji kolejowej: Bardo-Miasto w 1905 roku (obecnie stacja Bardo Śląskie). Zaledwie o 20 minut oddalony od miasta dworzec kolejowy (obecnie stacja Bardo-Przyłęk) przysparzał przechodniom i podróżującym wielu kłopotów ze względu na częste w tym rejonie napaście. Burmistrz Moschner, po długich pertraktacjach z władzami kolejowymi, wynegocjował pozwolenie na budowę stacji Bardo-Miasto w Haag (obecnie część Barda położona po prawej stronie Nysy Kłodzkiej). Koszta poniesione przez miasto w związku z tą inwestycją wyniosły 12.000 marek. Oprócz tego doszły koszta dodatkowe za zakup gruntu w wysokości 1629 marek i inne. Bardo otrzymało wsparcie finansowe od gminy Ząbkowice Śląskie (3000 marek), hrabiny Deym (500 marek), Redemptorystów (500 marek), Kłodzkiego Towarzystwa Górskiego (200 marek) oraz od Fabryki Poppe (100 marek). Budowę zaczęto natychmiast i w krótkim czasie wybudowano nową stację kolejową. Ponieważ była ona oddalona zaledwie o 7 minut od kościoła, stwarzała dogodniejsze warunki starszym i schorowanym pielgrzymom. Moschnerowi zawdzięczyć można także poszerzenie mostu nad Nysą. Tym wąziutkim, jednotorowym mostem mógł przejechać zawsze tylko jeden powóz. Bez możliwości szybkiego i płynnego poruszania się mostem utrudniało to życie także i procesjom. Ponieważ władze miasta Ząbkowice, które za przyjmowanie opłat mostowych miały obowiązek finansowania mostu, nie chciały zgodzić się na jego poszerzenie, burmistrz postanowił wszcząć przeciwko nim proces. Uzyskał poparcie powiatu i barona von Schirding, wygrał proces i wydał zarządzenie dla miasta Ząbkowice, aby rozpoczęło poszerzenie mostu nad Nysą.Burmistrz Moschner w zaledwie kilka dni po wygranym procesie (grudzień 1908 r.) zrezygnował z urzędu. Zmarł w 1921 roku w Kłodzku.

Alfred Beckstein, burmistrz w latach 1909-1918. Burmistrz Beckstein, który sprawdził się wcześniej jako sekretarz magistratu we Wrocławiu, kontynuował projekt swego poprzednika Moschera i wraz z władzami Ząbkowic prowadził dalej prace poszerzające most nad Nysą. Za prowadzenie prac budowlanych (lato 1909 r.) odpowiedzialna była Firma Gebrueder Huber z Wrocławia. Już 5 października 1909 roku z inicjatywy Becksteina tutejsza grupa miejscowym Kłodzkiego Towarzystwa Górskiego przekształciła się w samodzielne stowarzyszenie lokalne Barda, z 23 członkami. Jego przesłaniem miało być wspieranie interesów i rozwoju miasta Bardo i okolic. I choć w swym zakresie działań obejmowało ono tylko ogólne, komercyjne interesy dla Barda, w szczególności takie, które służyły ruchowi turystycznemu, to jednak zajmowało się także problematyką pielgrzymek, jak np. umieszczeniem pielgrzymów w odpowiednich kwaterach itp. W 1910 roku miasto Bardo dzięki swojemu przedsiębiorczemu młodemu burmistrzowi przestało płacić na utrzymywanie ul. Głównej w Ząbkowicach i wzięło ją w swój zarząd. Jako podstawą prawną dla sporu sądowego posłużono sie orzeczeniem najwyższego królewskiego sądu śląskiego z 17 marca 1830 r. odbywającego sie w sprawie pozwu Gminy Bardo przeciw Ząbkowicom. Według orzeczenia pierwszego senatu królewskiego sądu śląskiego przyznano prawo gminie pozwalające na wybudowanie i utrzymanie drogi przebiegającej od Przyłęku przez Bardo aż do mostu na Nysie. Na podstawie powyższego wyroku Ząbkowice musiały do roku 1910 utrzymywać ulicę, nawet jeśli nie odpowiadało to miastu Bardo. Dzięki pośrednictwu prezydenta, za uproszeniem ze strony magistratu Barda, doszło do porozumienia: Bardo przejęło drogę w swój zarząd. Z tej racji miasto Ząbkowice zapłaci miastu Bardo sumę jednorazową w wysokości 4000 marek i przekaże kostkę brukową o wartości 1000 marek, którą to Ząbkowice zdążyły przedtem zakupić na remont mostu nad Nysą. Bardo zawarło zgodę, aby w końcu zażegnać wieloletni spór w tej sprawie z Ząbkowicami. Mieszkańcy Barda byli bowiem przekonani, że gdyby odsetki z kapitału, który z własnych środków płacili w wysokości aż do 6000 marek na utrzymanie ulicy głównej co 4, 5 lat Ząbkowicom, byłyby przeznaczone na naprawy, to byłoby więcej zrobione, jak do tej pory przez Ząbkowice. Ulica główna, która była ważnym punktem ruchu pielgrzymkowego miasta, mogła być od teraz utrzymywana w ciągłym dobrym stanie pod opieką miasta Barda. W tym samym roku wprowadzone zostało przez firmę M. Hempel z Berlina oświetlenie gazowe. Prawie wszystkie domy w Bardzie zdecydowały się na gazociąg. Jedynie kościół, ze względu na lepszą jakość oświetlenia, pozostał przy świetle elektrycznym. Wprowadzone za Becksteina wodociągi wyszły także na dobre pielgrzymkom. Zasoby wodne w Bardo, szczególnie w okresie letnim, nie były wystarczające. Nieliczne studnie często zawodziły. Wodociągi miały rozwiązać problemy higieny, zdrowia a także wygody mieszkańców. Beckstein zlecił zatem zadanie ponownie firmie Hempel. Rura wodociągowa została przeprowadzona przez główna ulicę. Prace nad wodociągiem ukończono w 1911 roku. Aby podnieść ekonomiczne i socjalne warunki mieszkańców Barda i okolic burmistrz powołał do życia z dniem 1 grudnia 1912 r. Miejską Kasę Oszczędnościową. Dzięki wsparciu władz miasta na budowę domów (willi) na Górze Różańcowej, wielu katolików, których atrakcyjna cena gruntu przyciągnęła do Bardo, pozostało już tu na zawsze. Pierwszą willę zakupił od byłego właściciela Gospody pod Złotym Lwem emerytowany ksiądz Theophil Schoenaich. Niedługo potem, w 1913 r., wystawił w swej willi oratorium, w którym to codziennie odprawiał mszę św. Otrzymał on bowiem przywilej od papieża Piusa X na przetrzymywanie hostii. Kolejną inicjatywą Becksteina był również Dom Weteranów, Bodenstrasse, zaprojektowany przez architekta Friedricha Preislera z Kłodzka. Początkowo uważano, że dom ten naruszy interesy pielgrzymek. Jednak obawy okazały się niesłuszne, gdyż chętniej tu, niż jeżeli gdzie indziej, przybywali pielgrzymi-weterani, którzy znajdowali tu ukojenie i odpoczynek. Ten sam burmistrz wyprowadził Górę Różańcową z regionu ząbkowickiego do administracyjnego okręgu miasta Bardo. Odbyło się to na drodze wyjątkowo żmudnego procesu sądowego. Fakt, iż Góra należała teraz do Barda, zasadniczo ułatwił zgodę na budowę nowej kaplicy za pozwoleniem policyjnym miasta Barda, a nie jak do tej pory z pozwoleniem gminy Ząbkowice. Ostatnią inicjatywą Becksteina było położenie nowego bruku na Placu Kościelnym latem 1918. W atmosferze zbliżającej się wojny burmistrz postanowił poprowadzić dzieło do końca i z pomocą funduszy zgromadzonych przez Kościół i Kolegium Redemtorystów. Z dniem 5 listopada 1918 r. Beckstein został jednogłośnie wybrany na burmistrza Nowej Rudy. Równie jednogłośnie wybrano jego następcę.

XIX wiek to okres nie tylko dynamicznego rozwoju Barda ale również idących z nim w parze nieszczęść, jakie dotknęły miasto i jego mieszkańców w tych szczególnych latach. Mimo powracających epidemii, powodzi i katastrofalnych pożarów miasto za każdym razem odbudowywało się, a liczba jego mieszkańców stale rosła. Katastrofy naturalne, takie jak powodzie i pożary jakie miały miejsce w tych burzliwych i niespokojnych czasach, z jednej strony przyczyniły się również do spadku liczebności pielgrzymek, a paradoksalnie z drugiej strony przyczyniły się do ich żarliwego organizowania. Działanie to wzbudziła niezwykła potrzeba dziękczynnych modlitw i próśb w tych wojennych i noszących ze sobą liczne ofiary czasach.

Epidemie

W 1831 roku po prawej stronie Odry, aż do Wrocławia, wybuchła na terenie Polski i Śląska cholera. Z powodu szerzącej się epidemii zaostrzone zostały środki ostrożności, jak blokady i odgrodzenia zorganizowane przez wojsko. Zarówno mieszkańcy jak i burmistrz miasta Barda musieli strzec wszystkich wjazdów do miasta. Zaraza powróciła niestety w następnym roku i opanowała regiony Ząbkowic, Ziębic, Dzierżoniowa, Świdnicy. W Bardzie zabiła ona w sumie ponad 60 osób w okresie od 12 czerwca do października. Ta sama epidemia wybuchła ponownie w 1855 roku w niektórych miejscowościach Śląska. Pochłonęła wiele ofiar, m.in. w Bardzie i jego okolicach. Gorsza w skutkach była jednak epidemia cholery z 1866 roku. Jej szybszemu i szerszemu rozprzestrzenianiu sprzyjały wycofujące się z wojen wojska. Liczba ofiar zarazy w Bardzie w okresie od 22 sierpnia do 26 października wyniosła 56, z czego 43 ofiar w Radkowicach (obecnie prawobrzeżna część Barda). Tak samo ospa i tyfus szalejące w 1871 r. pochłonęły wiele ofiar w regionie Barda.

Powodzie i pożary

Najbardziej zagrażający okazał się być wysoki poziom wody, szczególnie w miesiącu czerwcu. W czerwcu 1820 r. woda zalała most na Nysie w Bardzie. Jeszcze gorzej było 11 czerwca 1827 r. Dzięki nieustającym i silnym ulewom rzeki zaczęły występować z brzegów. Wody zalały pola i łąki, zniszczyła zboże i siano, zrujnowały mosty i drogi, a nawet niektóre domostwa. W samym tylko Kłodzku powódź zniszczyła 59 domów, a 82 ludzi utopiło się. Również w Bardzie powódź wyrządziła wiele szkód. 9 czerwca 1829 r. kolejna fala powodziowa przyniosła wiele szkód. Znacznie ucierpiały pod jej działaniem mosty w Bardzie, zerwała częściowo mury ochronne i bruki głównych ulic. Woda przepływa pod mostami jak przez jaz. Miasto Bardo oszacowało straty powodziowe na 5985 talarów i 22 srebrnych groszy, co na ówczesne pieniądze było ogromną sumą dla tak małego miasta. Podobna plaga, tylko że dłuższa w swym działaniu, dotknęła miasto w 1854 r. Wtedy padało praktycznie bez przerwy. Fala powodziowa przyszła 21/22 czerwca. Kolejna powódź szalała od 17 czerwca 1883 r. przez wiele kolejnych dni na całym już Śląsku. Swój punkt kulminacyjny osiągnęła na przełomie 20 i 21 czerwca. Poziom wody w Bardzie osiągnął poziom zewnętrznych łuków mostu, umocnienia brzegów zostały wyrwane przez wodę. Zamknięto w tych dniach most kolejowy ponieważ woda wypłukała z pierwszego filara cały blok kamienny. Ogólne straty powodziowe na Śląsku oszacowano na miliony, nie wspominając już o stratach w ludziach. Jeszcze większe straty mieszkańcom Barda przyniosły pożary. Po tym jak w roku 1844 piorun, w obecności 8 osób, uderzył w górską kaplicę nie trafiając przy tym nikogo, 4 maja 1846 r. ktoś podpalił mniejszą część, a później jeszcze 17 maja tego samego roku większą część tejże kaplicy świadomie i z premedytacją.

Ogromnym nieszczęściem okazała sie pożoga, która wybuchła 12 sierpnia 1849 r. Mianowicie nieumyślnie spowodowano pożar w nocy przy rynku, koło krawca Klappera. Pożar w zaledwie parę godzin spalił doszczętnie kolejne 7 budynków, stodołę i browar należący do „Gospody pod Złotym Słońcem”. Będący świadkami nieszczęścia pielgrzymi z Wrocławia, Ząbkowic i Nysy wręczyli wspaniałomyślnie poszkodowanym pokaźny datek pieniężny. Wystarczyło to, aby jeszcze tego samego roku odbudować jeden z budynków, a pozostałe spalone domy następnego roku.

Na pamiątkę tego jakże smutnego wydarzenia, podczas renowacji rzeźby św. Floriana w kościele, przedstawiono św. Floriana gaszącego wodą płonący jeden ze zniszczonych podczas pożaru domów, „Gospodę pod Złotym Słońcem”, właściciela Josepha Rupprechta. Straszniejszy okazał się być pożar, który wybuchł 10 lat później. 30 grudnia 1859 r. w płomieniach stanął tym razem dom cukiernika Johanna Neugebauera na Placu Kościelnym. Pożar spowodowała z nieostrożności jedna z mieszkanek domu mająca mieszkanie na ostatnim piętrze. W wyniku porywistej i silnej burzy ogień objął kolejne budynki: „Gospodę pod Kielichem” wraz z budynkami gospodarczymi, następnie Ratusz, aż do „Gospody pod Czarnym Orłem”. Sam kościół znalazł się w niebezpieczeństwie, gdyż ogień objął przykościelne kramy, aż do apteki. Tu ustawiono w tym czasie gaśnicę strażacką z Barda, aby zapobiegała dalszemu rozprzestrzenianiu się ognia na wschodnią część miasta. Ogniem zajął się krzyż misjonarski. W pożarze spaliły się również bramy kościoła od strony ulicy Noworudzkiej. Pod wpływem ognia i temperatury popękały półokrągłe okna nad ołtarzykami po bocznych stronach kościoła. Płomieniami zajęły się również górne okna przy chórze. Ta niezwykle silna i porywista wichura przeniosła ogień aż na krańcowe budynki wschodniej części Barda. Pielgrzymi ochoczo i dobrowolnie w roku 1860 przekazali spore sumy dla mieszkańców Barda, którzy podczas pożaru stracili dom nad głową. Spalone domy zostały pięknie odbudowane, a spalone miejsca w kościele odnowione.


Podyskutuj na forum


Obejrzyj galerię zdjęć


Księga Gości


Trasy spacerowe



Copyright 2010 © Tomasz Karamon
Design & code - Anna Karamon
Bardo 2010


stat4u