Poczytaj najnowsze
wieści na stronie

Kliknij w portal
i przenieś się w czasie

Zapomniane miejsca
Historia wsi
Ciekawostki
Zamek w Bardzie
Niesamowite historie
Znani i nieznani
Wspomnienia
Czy wiesz, że...
Bardo w XIX wieku
Stare reklamy
"Ciekawostki" to dział, który odkrywa przed Wami tajemnice historii. To wcześniej nigdzie nie publikowane bardzo ciekawe teksty, zdjęcia i informacje. Poznacie tutaj m.in. treść listu jaki został znaleziony w 1982 r. za tarczą zegara na wieży kościelnej, historię bardzkich organów, wojennych losów miasta i wiele innych jeszcze bardziej interesujących informacji. Zapraszam do lektury!

Roku 1904...

Ta tarcza zegara jako też i ta umieszczona na przeciwległej stronie wieży została namalowana przez Roberta Herrde mistrza malarskiego w Bardzie w miesiącu sierpniu 1904 r. Ta tarcza zegarowa została wymalowana na czarno, cyfry zostały pokryte farbą żółtą, wskazówki i punkty wskazujące minuty zostały pozłocone. Cena 12 marek.
Tarcza zegarowa na przeciwległej stronie została wymalowana na czarno, cyfry, wskazówki i punkty wskazujące minuty zostały pozłocone prawdziwym złotem dukatowym i do tego jeszcze dwa razy. Cena 40 marek państwowych. Cena była ze względu na różne zarządzenia miasta za wysoka.
Rok 1904 odznaczał się długotrwałymi upałami i posuszą. Władze gminne zadecydowały by w Haag (część Barda położona po prawej stronie Nysy Kłodzkiej - uwaga tłumacza) wybudować przystanek kolejowy i dla tego celu władze kolejowe zażądały od Barda 12000 marek krajowych jako pomoc, co też otrzymały.
Prócz tego miasto miało wiele koniecznych wydatków, a gospody leżące w górnej części miasta poniosły przez to całkiem odczuwalne straty w interesie.
Główni zainteresowani w tej sprawie budowy przystanku kolejowego, którzy to zaproponowali i na miejskim kolegium przeprowadzili byli: radny Józef Poppe, radny Rudolf, przedstawiciel miasta August Thiel i Dominikus Marschke. Ciż sami ludzie mieli w pobliżu planowanej budowy (przystanku) kawałki gruntu i przez tych samych cena parceli została podwyższona.
W związku z budową tego przystanku wzrosły podatki miejskie o 20 proc. w tym roku i postanowiono dalej je podwyższać z tego względu, że władzom miejskim nie starczyło pieniędzy.
Miasto cierpiało na brak pitnej wody i chociaż już przed 30 laty postanowiono zbudować wodociąg, to jednak i w tym roku nie można było tego przedsięwzięcia zrealizować z powodu braku pieniędzy.
W tej chwili urzędujący burmistrz nazywa się Adolf Esboschner.
W tym roku OO Redemptoryści założyli stacje różańcowe na tzw. Łysym Wzgórzu i zaczęli budowę przez postawienie trzech kaplic. .
W mieście Bardo zainstalowano nową kanalizację, którą chwilowo oszacowano na 12000 marek krajowych.
Panującym cesarzem jest cesarz Wilhelm II. Cesarz Niemiec i król Pruski.
W tym roku wybuchła wojna między Rosją i Japonią. Kto zwycięży, jeszcze tego przewidzieć się nie da. W tej chwili zawsze zwyciężają Japończycy.
Ten dokument został napisany i włożony przez Roberta Herrde mistrza malarskiego w Bardzie dnia 17 sierpnia 1904 r.
Kiedy ten dokument zostanie odnaleziony, ja z pewnością zbutwieję i zgniję.

Tłumaczenie dokumentu znalezionego w 1982 r. przy zegarze (za tarczą) na wieży kościelnej w Bardzie. Dokument tłumaczył O Andrzej Czapla CSsR w lutym 1987 roku. Dokument jest napisany na dwóch stronach jednej kartki, napisany ręcznie pismem gotyckim. Żródło: archiwum klasztoru w Bardzie.

Wojenne losy miasta

W 1740 roku wybuchła pierwsza wojna śląska między Austrią Habsburgów i Prusami Hohenzollernów o panowanie nad Śląskiem. 16 grudnia 1740 Fryderyk II Wielki Hohenzollern wkroczył na Śląsk. Z końcem roku armia pruska dotarła do Barda tak, iż już w pierwszych dniach roku 1741 pruski pułkownik von Camas wyruszył przeciwko twierdzy Kłodzko. Austriacy ze względu na swą obronę zburzyli w Bardzie jedyny most na Nysie. Ale Prusacy odbudowali go już 8 stycznia. Von Camas poprowadził następnego dnia o 2 w nocy wszystkie swoje siły, które były przeznaczone dla zaskoczenia miasta Kłodzka. Przybyły one z drabinami szturmowymi na ziemię bardzką koło Dębowiny, gdy przez straszliwy wybuch zostały wprawione w zamieszanie i w ciemnościach nocy strzelały wzajemnie do siebie. Byli zabici i ranni. Pułkownik poczuł się zmuszony odstąpić od swojego planu. Zawrócił ze swoimi oddziałami do Barda i tam się okopał.
Z kolei Austriacy wzmocnili swoją załogę w Kłodzku. 27 lutego austriaccy rajtarzy urządzili wyprawę na Bardo. Spodziewali się tu wziąć do niewoli króla pruskiego Fryderyka II Wielkiego. Przybył on właśnie do Barda, by przeprowadzić inspekcję stacjonujących tu oddziałów. Inne oddziały stały w Srebrnej Górze. Fryderyk II przebywał w Bardzie jedynie kilka godzin, o czym pisze historyk z Henrykowa o. Tomasz Werner:

"Kiedy Fryderyk II, 27 lutego 1741 wszedł do kościoła w Bardzie, przyjął go o. Filip Krause. Król zapytał wkrótce, gdzie znajduje się działająca cuda Figura, a wskazując na konfesjonał zapytał zaraz, co ten drewniany mebel oznacza. Kiedy mu to o. Filip objaśnił, król zauważył: "No, to w takim razie i ja mógłbym słuchać spowiedzi?" "Oczywiście - odpowiedział rezolutnie ojciec - tylko Wasz Majestat nie mógłby udzielić rozgrzeszenia". Młody monarcha zdziwił się, że katolicy mają odwagę wyznawać kapłanom swe grzechy i zapytał swych oficerów: "Kto z was chciałby otworzyć przede mną swe sumienie?" I poszedł zjeść obiad. Po obiedzie zamierzał król udać się do Ząbkowic, do swej kwatery głównej. Austriacy żołnierze dowiedzieli się o tym od szpiegów i zamierzali wziąć go do niewoli. Ukryli się w zaroślach w pobliżu parku i czekali tu na powrót króla. Gdy nadjechał szwadron pruskich dragonów, sądzili, że pośród nich znajduje się król. Natychmiast uderzyli na dragonów i rozpoczęła się zaciekła walka na szable i broń palną. Strzelaninę słychać było w Bardzie, gdzie jeszcze król przebywał. Zebrał on naprędce nieco piechoty, by przyjść z pomocą swoim rajtarom. Było jednak już za późno. Austriacy częściowo dragonów wycieli, a częściowo uprowadzili do Kłodzka. Wtedy Fryderyk II wrócił z powrotem do Barda i stąd udał się w kierunku Kamieńca, by tą okrężną drogą dotrzeć do Ząbkowic. W Kamieńcu skierował się ku opactwu, gdzie przyjął go opat Amand Frietsch. Skoro posłyszał, że husarzy austriaccy wokół się kręcą, ubrał czym prędzej króla w habit mnisi i kazał mnichom zgromadzić się natychmiast w chórze na Kompletę, chociaż było dopiero późne popołudnie, a Kompletę odmawiano jako modlitwę wieczorną. W międzyczasie nadeszli Austriacy i przeszukali całe opactwo. Nie znaleźli jednak króla, jedynie jego adiutanta kapitana von Glasenapp, którego wzięli do niewoli. Król zaś był pośród mnichów jako przebrany cysters, a ci dziwili się, że ten nowy "konfrater" zupełnie się nie orientuje w brewiarzu. Tym bardziej nie rozpoznali go Austriacy. Gdy następnego ranka niebezpieczeństwo minęło, król odjechał do Ząbkowic. Tak został przez mnichów uratowany." .
.

Ponieważ Prusacy tego roku już nie atakowali Kłodzka, nestor miasta Karol Werner polecił ustawić posąg Matki Bożej na granicy pomiędzy Hrabstwem Kłodzkim a Śląskiem, bezpośrednio przed Dębowiną. Królowa niebios ukazuje się tu na 5,50 m wysokiej kolumnie, trzyma Dzieciątko Jezus i berło. Posąg ten stoi w tym miejscu do dziś.

Wojna bawarska (pomiędzy Austrią a Prusami) 1778-1779, dotknęła bezpośrednio Bardo. W kwietniu 1778 roku król pruski Ferdynand II wkroczył ze swą armią na terytorium okręgu ząbkowickiego i założył swą główną kwaterę w Budzowie w letniej rezydencji opata z Henrykowa. 3 lipca 1778 roku ruszył na Czechy. W tym samym dniu trzy pruskie regimenty weszły do Barda. Trzy dni później jedna kolumna przemaszerowała przez Bardo do Hrabstwa Kłodzkiego. 14 lipca przybyli Austriacy z Bystrzycy Kłodzkiej przez Wojciechowice, Laskówkę i Janowiec i przy pustelni otworzyli ogień artyleryjski, który trwał do południa. Powstrzymani przez Prusaków dotarli jedynie do Wolfskapelle na zachodnim brzegu Nysy. Od strony Janowca ruszyły przez Nysę inne oddziały austriackie chcąc uderzyć na Prusaków od tyłu. Doszli oni jednak przez Potworów tylko do świdnickiej kaplicy, skąd musieli wziąć odwrót. Ten nieprzyjacielski wypad miał taki sutek, że most na Nysie obsadziła 20 lipca straż miejska i 7 żołnierzy. Niepokój trwał aż do wiosny następnego roku. 22 lutego 1779 roku prowadzono przez Bardo austriackich jeńców w tym 21 oficerów. 7 marca przybyły tu dwa pruskie bataliony z pułku Taten-Rothkirch. Cały ten pułk ciągnął przez Bardo w powrotnym marszu z Czech 20 maja 1779 roku. W międzyczasie 13 maja zawarto pokój w Cieszynie.

Wojna francusko-pruska, 1806-1807 roku, również dotknęła bezpośrednio Bardo. Zdobycie Śląska przekazał Napoleon swemu bratu Hieronimowi. Jego dowodzący adiutant otrzymał rozkaz wyruszyć z oddziałem Wittembergczyków ze Świdnicy do Ząbkowic, by w okolicy Kamieńca połączyć się z generałem Lefebre (z Nysy). Mieli wspólnymi siłami otworzyć przejście do Hrabstwa Kłodzkiego poprzez wąską, górską bramę Barda. Namiestnik Śląska, książę von Pless obsadził Bardo załogą liczącą jedynie 300 ludzi. Tymczasem samo miasteczko od północnej strony było wzmocnione palisadą, natomiast boczne dojścia na przełęcz górską od zachodu i z tej strony Nysy były umocnione zasiekami. Na południowym stoku nad Nysą stał niedokończony jeszcze blokhaus . 8 lutego o godzinie 11 wyruszył Lefebre z około 7 tysiącami ludzi, przeważnie Bawarczyków, częściowo Wirtembergczyków z Kamieńca przeciw Bardo. Gdy wyszli z Przyłęku powitał ich ogień artylerii. Pruski porucznik von Roczynski rozkazał w połowie drogi przed Bardem skierować na nich nieprzerwany ogień dwóch dział. Dwa bawarskie bataliony przeszły przez zamarzniętą Nysę z południowej strony a Wirtembergczycy ciągnęli ze strony północnej i przekroczyli górskie siodło powyżej Riegersdorf (Jegłowa). Bezpośrednio przed Bardem stał pruski major von Gortz z pięcioma słabymi szwadronami huzarów. Kiedy spostrzegł, że Bawarczycy i Wirtembergczycy go okrążają i chcą uderzyć na niego od tyłu, prosił księcia Pless o natychmiastowe posiłki. Ten posłał mały oddział jergów z Kłodzka, ale przybył on już za późno i nic nie mógł pomóc. Nieprzyjaciel bowiem już się przebił: Bawarczycy przez most na Nysie, którego bezskutecznie bronił major Kitzki, wspomagany przez trzy stojące w Haag (obecnie cześć Barda położona na prawym brzegu Nysy Kłodzkiej) armaty, a Wirtembergczycy ruszyli przez Kahlersberg. Jeden oddział Bawarczyków szedł spiesznie w kierunku Kłodzka, zagarnąć do niewoli majora Kitzki'ego oraz innych pruskich oficerów, którzy chcieli schronić się w twierdzy kłodzkiej. Udało im się to już koło Dębowiny. Tymczasem wdarły się do miasta inne nieprzyjacielskie bataliony. Pruska załoga broniła się dzielnie, ale po ciężkich stratach musiała ulec. Przez trzy dni rabowano Bardo. Również kościelny skarbiec został w większości zrabowany a sam kościół zamieniono na magazyn.

10 dni później przez Bardo, z Nowej Rudy, ciągnął na Nysę ze swym wojskiem francuski generał Vandamme, celem zajęcia tej twierdzy. Natomiast generał Lefebre założył kwaterę główną w Ząbkowicach, a książę Hieronim jako głównodowodzący miał swą kwaterę w kamienieckim klasztorze. Do Barda wysłał bawarskiego generała Siebein'a. Zamknął on całkowicie bardzkie przejście, bramę do Hrabstwa Kłodzkiego i odpędził oddział prusaków, który kłodzki komendant twierdzy wysłał ze Srebrnej Góry na odsiecz twierdzy nyskiej.

16 czerwca, twierdza nyska, wpadła w zwycięskie ręce generała Vadamme'a. Następnego dnia generał Vandamme wyruszył ze swoim korpusem przeciw Kłodzku. Rozstawione w Bardzie i wokół niej posterunki, w tym 400 bawarskiej infanterii i 250 kawalerii połączyło się z nim po drodze. Również generał Lefebre połączył się z Vandamme pomiędzy Kamieńcem i Bardem, tak że cała siła liczyła teraz ponad 13 tysięcy ludzi w tym 250 francuskich jergów i 300 polskich ułanów. 18 czerwca siły te stanęły pod Bardem gotowe do sforsowania przejścia. Poprzedzającej nocy rozszalała się jednak straszliwa burza, tak że wezbrana woda pozrywała mosty i kładki. Dlatego też francuskie siły wkroczyły do Hrabstwa Kłodzkiego dopiero 20 czerwca. Zażarte walki o Kłodzko trwały 20, 21 i 23 czerwca, podczas gdy 22 czerwca miały miejsce daremne rokowania. Załoga licząca 6050 żołnierzy broniła się bohatersko. W końcu jednak dzielny generał von Gotzen musiał rozpocząć rokowania. 24 czerwca w południe pojechał do Barda, gdzie miał, osobiście rozmawiać z księciem Hieronimem. Po drodze mijali nieprzerwany szereg wozów, wiozących rannych żołnierzy obydwu stron. W Bardzie cały sztab generalny przyjął go z honorami i zaraz zaprowadzono go do księcia. Hieronim przyjął hrabiego bardzo uprzejmie i usiłował wyjaśnić mu bezskuteczność dalszego oporu. Żądał natychmiastowego poddania twierdzy i zawieszenia broni do 20 lipca Następnego dnia podpisano kapitulację twierdzy kłodzkiej i zawieszenie broni.

Cytowane za "Wartha. Historia miejscowości pielgrzymkowej i odbywanych do niej pielgrzymek" O. Józef Schweter, Bardo 2001

Bardzkie organy

Podczas drugiej wojny śląskiej (1744-1745), w sierpniu 1744, w swej wyprawy na Czechy na Fryderyk II wstąpił po drodze do Barda. Podobnie jak podczas pierwszej wojny śląskiej, tak i teraz w towarzystwie opata Tobiasza wszedł do świątyni, której wielkość i piękno wzbudziły jego podziw. Wyraził jednak ubolewanie, że taki wspaniały kościół nie ma odpowiednich organów. Na to odpowiedział opat, że na takie organy po prostu nie ma pieniędzy. A na to król: "Módl się tylko żebym zwyciężył, a ja już się o pieniądze postaram." Przy tych odwiedzinach był również obecny wikariusz o. Norbert Weide. Tego to pobożnego, ale przebiegłego księdza zapytał król: "Czy wasza Maryja działa jeszcze cuda?", "Tak, proszę Waszego Majestatu - brzmiała odpowiedź - o ile ma się przy tym mocne zaufanie". "To mógłbym pewnie przez Maryję o 20 lat odmłodnieć" - pyta król dalej żartem. "O nie, Wasz Majestacie - odpowiada o. Norbert - ale o przedłużenie życia Waszego Majestatu można Maryję prosić". Król podziękował za tę trafną odpowiedź i dał jako dar wotywny wartościową, złotą monetę.

Z Czech przysłał on później Madonnie w Bardzie zdobny drogimi kamieniami płaszcz i złotą koronę. Niestety, te wspaniałe królewskie dary zaginęły. Według ustnego przekazu miał je ukraść osławiony złodziej Exner. Bardziej jednak prawdopodobna jest wersja, że uczynili to sprzymierzeńcy Francuzów, którzy dokonali rabunku kościelnego skarbca 8 lutego 1807 r.

Zachował się jedynie "ornat królewski", który król Fryderyk II podarował opatowi dla uroczystej celebry, a przede wszystkim organy w sanktuarium w Bardzie, jako wspomnienie hołdu tego królewskiego wodza.

Ponieważ druga wojna śląska zakończyła się również zwycięstwem Fryderyka II, król dopełnił swoje zobowiązania. Pismem, podpisanym własnoręcznie, zobowiązał on królewskie ministerstwo do wypłacenia opatowi Tobiaszowi kamienieckiemu odpowiedniej sumy pieniędzy na nowe organy w Bardzie, bez ograniczenia górnej granicy kosztów. Jest oczywiście możliwe, że koszty te były odciągane od podatku jaki kamieniecki klasztor co roku musiał płacić pruskiemu państwu. A była to niebagatelna suma: 17,795 guldenów.

Na podstawie królewskiej obietnicy zawarł opat Tobiasz 1 września 1755 kontrakt z wrocławskim budowniczym organów Franciszkiem Eberhardt'em. Na mocy tego kontraktu tenże zobowiązał się do połowy października 1758 r. zbudować w bardzkim kościele nowe, doskonałe, kompletne i piękne organy, i że chce, powinien i musi to wykonać. Na to musi otrzymać 3,000 Reichstalarów gotówką oraz bezpłatne mieszkanie i utrzymanie w probostwie przez cały czas budowy. Materiał miało dostarczyć opactwo kamienieckie. Ono też miało się postarać o środki transportu, wykonać roboty kowalskie i stolarskie oraz poszukać pomocników.

Organy były gotowe dopiero w 1759. Materiał kosztował według obliczenia nauczyciela w Bardzie Ignacego Schwarzer'a 18,000 talarów. Obudowa organów, dzieło sztuki wysokiej klasy, została wykonana przez bardzkiego rzeźbiarza Henryka Hartmann'a. To wspaniałe dzieło rzeźbiarskie, mimo koniecznych napraw jakie z biegiem czasu okazały się przy organach konieczne, przetrwało do dzisiaj. Organy te przynoszą swemu budowniczemu a także fundatorowi najwyższą chwałę, Jest to dzieło pierwszej klasy według wewnętrznej wartości a przy tym największe organy - po organach w opackim kościele w Krzeszowie - jakie posiadają kościoły śląska.

Protenstancki radca naczelnego konsystorza Jan Fryderyk Zollner w Berlinie, który 31 lipca 1791 odwiedził Bardo, wypowiedział się na ten temat w swoim "Briefen ubr Schlesien": "Te nieporównywalne organy należy po krzeszowskich uważać za najpiękniejsze organy na Śląsku. Osobiście nigdy nie słyszałem organów, których registry miałyby tony tak czyste i przyjemne, a poszczególne według ich przeznaczenia tak pełne i męskie, względnie słodkie i łudzące. Przy tym obsługa ich jest niezwykle lekka".

Cytowane za "Wartha. Historia miejscowości pielgrzymkowej i odbywanych do niej pielgrzymek" O. Józef Schweter, Bardo 2001

Bardzkie dzwony

Wieczorem, 16 listopada 1711 roku, między godziną 7:00 a 8:00 wybuchł pożar w domu krawca Andrzeja Apittler'a, mieszkającego w Bardzie bezpośrednio nad Nysą, spowodowany przypuszczalnie nieostrożnością jego córki. Szalejąca przy tym wichura przerzucała ogień błyskawicznie z jednego domu na drugi. W pół godziny ogień ogarnął całe miasteczko, za wyjątkiem sześciu domów. Płomienie ogarnęły również nowo zbudowany kościół. Spalił się dach, wieże, drzwi i stary ołtarz z poprzedniego kościoła, który leżał na wielkiej emporze, ale bez obrazu Ukrzyżowanego. Stopiły się dzwony i zegar wieżowy, a szyby w oknach popękały. Nic nie pozostało z probostwa, które było budowlą drewnianą, ustawioną w kwadrat. Razem z nim spalił się doszczętnie położony z południowej strony klasztorny browar. Płonące gonty z dachu kościoła wichura niosła aż do Braszowic. Ze wszystkich spalonych domów nie pozostało nawet tyle drzewa, by "stanowiło to pełny ładunek na trzy konie".

Nowe dzwony, które miały zastąpić dzwony stopione podczas pożaru w 1711, przybyły do Barda w 1713 roku. Największy z nich miał średnicę 1,06m, natomiast wysokość 0,97m. Miał on pośrodku podobiznę bardzkiej Cudownej Figury oraz wizerunek św. Wawrzyńca i napis: "Beata Maria interveni pro nobis incendio castigatis" (Święta Maryjo wstawiaj się za nami dotkniętymi klęską pożaru). Dzwon średni o wymiarach 0,58m średnicy i 0,87m wysokości poświęcony był św. Jadwidze, wiernej Patronce zakonu Cystersów. Była na nim podobizna tej świętej oraz św. Floriana. Obydwa dzwony. ufundował, według zamieszczonego napisu, pasierb Willmanna - Lischka. Obydwa te dzwony odlał w Nysie w 1713 r. Józef Reichel, jak stwierdza napis, a nadto jeszcze jeden mały z wizerunkiem Matki Bożej i przysłowiem: "An Gottes Segen ist alles gelegen"(Błogosławieństwo Boże we wszystkim pomoże). Był to prawdopodobnie dar opata Bernarda. Opat Ludwik Bauch z Lubiąża dokonał poświęcenia tych dzwonów 21 listopada 1713 roku. Za dwa dni wciągnięto je na północną wieżę, a 25 listopada 1713 roku odezwały się po raz pierwszy i odzywają się aż po dzień dzisiejszy...

Cytowane za "Wartha. Historia miejscowości pielgrzymkowej i odbywanych do niej pielgrzymek" O. Józef Schweter, Bardo 2001

Bardzkie notgeldy

Latem 1914 roku, po wybuchu I wojny światowej, w całych ówczesnych Niemczech poznikały z obiegu monety kruszcowe. Zabrakło więc walorów pieniężnych o nominałach od ½ do 20 marek (najniższy banknot opiewał wtedy na 20 marek i w tym momencie też nie było go w nadmiarze).

W efekcie zaistniałych trudności pojawiło się wielu emitentów pieniądza zastępczego, co pozwoliło jakoś uporać się z realizacją codziennych zakupów. Emisje tego typu były nie całkiem legalne, ale z konieczności tolerowane przez władze państwowe. Zastępcze walory pieniężne, zwane przeważnie notgeldami, stały się na terenie Niemiec czymś powszechnym w całej dekadzie 1914-1924. Kres temu zjawisku położyła dopiero skuteczna reforma walutowa w 1924 roku.

Również w Bardzie, mieście będącym centrum pielgrzymkowym całego Śląska, pojawiły się pieniądze zastępcze w postaci niskonominałowych bonów. Nastąpiło to jednak już po wojnie, bo w 1921 roku. W tym czasie (lata 1920-1921) rynek pieniężny był już unormowany. Po wojnie jednak szeroko rozpowszechniło się kolekcjonerstwo tego typu walorów. Władze samorządowe miast i gmin wydawały więc papierowe notgeldy w postaci całych serii, bardzo bogato ilustrowanych. Gwarantowało to dodatkowe wpływy gotówki do kasy, które mogły być przeznaczone na lokalne potrzeby. Bony te w minimalnym stopniu pełniły rolę pieniądza, gdyż najczęściej trafiały do hurtowych handlarzy, rozprowadzających je wśród licznej rzeszy zbieraczy w całych Niemczech. Można na to też patrzeć jako na swoistą formą promocji, reklamy, a nawet pewien sposób propagandy, co było widoczne na obszarach objętych plebiscytami.

Pierwsza edycja bardzkich notgeldów objęła serię 5 walorów o identycznym nominale 50 fenigów. Oficjalnie magistrat wprowadził je do obiegu 7.VII.1921 roku, bo taka data emisji widnieje na tych walorach. Nie określono precyzyjnie daty ważności, ograniczając się do podania, iż nastąpi to w miesiąc po specjalnym ogłoszeniu. Bony te drukowane są dwustronnie, przy czym jedna ze stron jest identyczna i przedstawia zabytkową figurkę tronującej Matki Bożej z maleńkim Jezusem na kolanach. Na odwrotnych stronach tych bonów prezentowane są natomiast różnorodne widoki Barda, zwłaszcza zabytki tej miejscowości.

Do kolejnej edycji miejskiej doszło już niebawem, bo 11.VIII.1921 roku, co zaznaczono na walorach. Tradycyjnie już nie sprecyzowano dokładnie daty ważności. Tym razem cała seria objęła dwa nominały; 25 i 75 fenigów (po 4 sztuki z każdego nominału). Podobnie jak wcześniej na jednej ze stron umieszczono wizerunek cudownej figurki z XIII wieku, jednak w znacznie bogatszej ornamentyce. Na odwrocie znowu widzimy różnorodne widoki Barda.

Niewątpliwie notgeldy bardzkie skierowane były do kolekcjonerów, jak też licznej rzeszy pielgrzymów, nie tylko ze Śląska, ale również z Czech i całych Niemiec. Był to więc interesujący i poszukiwany walor zbieracki, a zarazem piękna pamiątka z pielgrzymki, czy po prostu turystycznego pobytu w tym uroczym i ciekawym zakątku naszego regionu.

Dzisiaj są to dla nas swoiste dokumenty, które przybliżają nam to miasto i jego historię. Traktujmy więc te walory z należnym im pietyzmem i zachowajmy je dla przyszłych pokoleń.

zdjęcia, autor tekstu: Bronisław Wątroba







Maria Veen

Po II wojnie światowej powstało w Niemczech, w Maria Veen, małe sanktuarium Matki Bożej Bardzkiej. Czciciele i miłośnicy Matki Bożej Bardzkiej, dawni mieszkańcy Barda i okolicy wyjeżdżając, zabrali ze sobą kopię Figurki. Zabrana kopia została wykonana w ostatnich latach wojny przez rzeźbiarza Gorlich'a i była trochę mniejsza od oryginału. Została dotknięta do cudownej Figurki, dla nabrania nadprzyrodzonej mocy. Tę kopię umieszczono w bocznym ołtarzu w Maria Veen. Codziennie palą się przed nią świece. Każdego roku odbywa się do Maria Veen pielgrzymka dawnych mieszkańców Barda i okolicy. Przez cały rok przybywają pielgrzymki indywidualne. Ponadto sanktuarium w Maria Veen od 1946 r. wydaje dwa razy w roku pismo pod tytułem "Wartha-Bote".

Źródło: O. Kazimierz Plebanek, "Sto lat redemptorystów w Bardzie", Bardo 2000

Bardzka twierdza

W latach 1741-1742 Dolny Śląsk został zdobyty przez Prusy, które umocniły teren broniący dostępu do Przełęczy Bardzkiej i Srebrnogórskiej za pomocą bardzo silnego systemu fortyfikacyjnego, w ramach którego zbudowano zarówno wiele nowych ziemnych fortów, jak też wykorzystano i zmodernizowano istniejące tu forty austriackie. Na system fortów składają się reduty ziemne o różnym narysie, z przedpolem wzmocnionym obwałowaniami w formie szańców liniowych. System ten obejmował m.in. forty na Bukowczyku, Stróżniku, Grochowcu, Brzeźnicy, Górze Lisiej, Górze Pańskiej i Wzgórzu Różańcowym. Mimo iż O. Vug sugeruje ten rodowód aż średniowieczny (1230 r.), inne materiały historyczne nie potwierdzają tej hipotezy. Prawdopodobnie forty powstały w okresie wojny trzydziestoletniej (1618-1648). Natomiast z całą pewnością wiemy, że zostały one wzmocnione i rozbudowane w latach 1740-1763 według koncepcji austriackiego generała Laudona, a w roku 1813 przebudowano je w wielki system redutowo-szańcowy przez pruskiego generała Gneisenaua. W 1807 r. były używane przeciw wojskom Napoleona. Z okolicznych redut w bardzo czytelnym zarysie zachowała się reduta na Stróżniku (418 m n.p.m.) koło Braszowic, a z położonych w rejonie Barda najlepiej zachowała się reduta na stoku Lisiej Góry (450 m n.p.m.).

Źródło: "Petycja w sprawie Barda", R. Marak.

Bardzkie browary

Poniższy tekst powstał na podstawie dostępnych, fragmentarycznych informacji związanych z tą niewątpliwie pasjonującą częścią historii Barda jaką jest tradycja produkcji lokalnego piwa. Niestety ograniczony dostęp do tekstów źródłowych oraz informacji nie pozwala na dzień dzisiejszy na pełne odtworzenie historii browarnictwa w Bardzie. Jeśli ktokolwiek czytający ten tekst posiada zdjęcia, materiały lub jakiekolwiek informacje pozwalające na poszerzenie i pogłębienie tego tematu, wtedy bardzo proszę o kontakt listowny: admin@bardo.info.pl

Pierwsza wzmianka dotycząca produkcji piwa w Bardzie wiąże się z cystersami. Zgodnie z dokumentem kamienieckim datowanym na 26 kwietnia 1336 r. Książę Śląski Bolko II podarował klasztorowi cystersów z Kamieńca Ząbkowickiego wioskę Haag (obecnie część Barda położona na prawym brzegu Nysy Kłodzkiej) razem ze znajdującymi się tam urządzeniami browarniczymi. Natomiast zgodnie z ugodą jaką zawarto w ramach sporu pomiędzy klasztorem cystersów z Kamieńca Ząbkowickiego, a miastem Ząbkowice Śląskie w dniu 9 grudnia 1349 r. oberżyści w Bardzie mogą dowolnie warzyć piwo. Ci natomiast, którzy nie są w stanie tego uczynić, muszą kupować piwo w Ząbkowicach po przyjętej cenie miejskiej. Gdyby jednak nie otrzymali tu piwa, lub gdyby sprzedawcy nie chcieli im go udostępnić po przystępnej cenie, mogą oni za uzyskaniem przyzwolenia ząbkowickiego magistratu, a nawet gdyby go nie otrzymali, zaopatrzyć się w piwo gdzie indziej.

Browar w Bardzie należący do zakonu cystersów przylegał do klasztoru. Teksty źródłowe podają, iż podczas wielkiego pożaru miasta, który wybuchł 16 listopada 1711 r. spalił się również doszczętnie browar cystersów, który zbudowany był prawdopodobnie z drewna. Browar po pożarze z pewnością został przez cystersów odbudowany, gdyż następna informacja podaje, iż kamienieccy opaci zarządzili, by celem lepszego pokrycia kosztów związanych z pielgrzymkami właściciele gospód w Bardzie zaopatrywali się w piwo wyłącznie z browaru klasztornego, który znajdował się między probostwem a Nysą Kłodzką. Jak podaje O. J. Schweter resztki tej budowli zachowały się jeszcze do roku 1921. W roku 1763 właściciele gospód zbuntowali się przeciwko temu zarządzeniu. Zaopatrywanie się z innych źródeł okazało się dla nich korzystniejsze. W reakcji na powstałą sytuację opat Abundus nakazał przymknąć w gminnym budynku: Franciszka Fücker'a (Złote Słońce), Gründel'a (Czarny Niedźwiedź) i Kattner'a (Gryf). Zainteresowani odwołali się do królewskiego rządu. Ten przyznał im rację i dał pełną swobodę sprowadzania piwa skądkolwiek zechcą.

Jako ciekawostkę warto jeszcze przytoczyć, iż kamieniecki opat Gerard Woiwode zniósł ok. 1722 roku praktykowanych w ówczesnych gospodach w Bardzie obyczaj tzw. „powtórnych odwiedzin”, według którego po 6 kwartach piwa dodawano gościom jeszcze jedną kwartę, co łatwo prowadziło do nieumiarkowania. Troskliwie czuwał nad obyczajowością i przyzwoitością zarówno oberżystów jak i pielgrzymów. Oczywiście ten raczej surowy sposób postępowania nie wszystkim przypadał go gustu.


Browar cystersów w Bardzie. Fragment z miedziorytu autorstwa F. B. Werner'a z 1752 roku.



Na przełomie wieków XIX i XX funkcjonowały w Bardzie małe, lokalne browary. Piwo produkowane było w czterech miejscach. Podane tuż obok nazw daty oznaczają zakończenie działalności przez danego właściciela, zaś + oznacza rok zamknięcia browaru w danym miejscu.

Brauerai Carl Böhm 1900 - 1904 +

Brak jakichkolwiek informacji nt. tego browaru.

Brauerai L. Rupprecht 1890
Brauerai Paul Rupprecht 1910 +

Brak jakichkolwiek informacji nt. tego browaru.

Brauerai zum grünen Baum Joseph Rudolph 1865
Brauerai Dominik Marschke 1910
Brauerai Felsenkeller Wartha GmbH 1914 +

Browar ten mieścił się przy obecnej ul. Kolejowej 12. Pierwszym funkcjonującym w tym miejscu browarem był browar "pod zielonym Drzewem" Joseph'a Rudolph'a, który zaprzestał działalność prawdopodobnie w 1865 roku. Następny był browar Dominik'a Marschke, który od 1911 r. nosił nazwę "zum Felsenkeller", kiedy to został przekształcony w spółkę akcyjną. Zaprzestał działalności prawdopodobnie w 1914 roku. Później znajdował się tutaj skład piwa spółki z o.o. E. Haase z Wrocławia.

Pocztówka przedstawiająca budynek przy obecnej ul. Kolejowej 6 mieszczący skład piwa spółki z o.o. E. Haase z Wrocławia.



Zdjęcie przedstawiające porcelanową zatyczkę z butelki po piwie browaru Felsenkeller Wartha GmbH Dominika Marschke.




Brauerai Völkel 1865
Brauerai Michael Klieeisen 1893
Brauerai Anton Klieeisen 1920 +

Fragment pocztówki z końca XIX wieku przedstawiający wejście do browaru Klieeisen znajdującego się przy obecnej ul. Głównej 6.



Fragment zdjęcia przedstawiający zabudowania browaru od strony mostu. Na ścianie budynku widoczny napis zawierający inicjały ostatniego producenta piwa w tym miejscu Anton'a Klieeisen.



Fragment zdjęcia z późniejszego okresu przedstawiający cały kompleks zabudowań browaru również od strony mostu. Zdjęcie zostało zrobione z pewnością po 1920 r. (zakończenie produkcji piwa przez Anton'a Klieeisen'a). Na ścianie napis informujący o znajdującym się w tym miejscu składzie piwa Engelhardt.





Ogród na tyłach hotelu Klieeisen i sala jadalna



Podyskutuj na forum


Obejrzyj galerię zdjęć


Księga Gości


Trasy spacerowe



Copyright 2010 © Tomasz Karamon
Design & code - Anna Karamon
Bardo 2010


stat4u