Poczytaj najnowsze
wieści na stronie

Kliknij w portal
i przenieś się w czasie

Zapomniane miejsca
Historia wsi
Ciekawostki
Zamek w Bardzie
Niesamowite historie
Znani i nieznani
Wspomnienia
Czy wiesz, że...
Bardo w XIX wieku
Stare reklamy

John Quincy Adams

W roku 1802 był w Bardzie John Quincy Adams, polityk amerykański, jeden z przywódców walki kolonii północnoamerykańskich o uniezależnienie się od Anglii, który miedzy innymi podpisał traktat paryski przyznający niepodległość Stanom Zjednoczonym, wiceprezydent oraz prezydent USA (1797-1801). Odbywając sześciotygodniową podróż po Śląsku zawitał do Barda, o którym powiedział, że było jedną z najpiękniejszych miejscowości spotkanych podczas podróży. Jego listy z podróży po Śląsku zostały opublikowane w 1804 r. W liście XX z 23 sierpnia 1800 r. John Quincy Adams tak pisze o Bardzie:

"Wczoraj wczesnym rankiem opuściliśmy Świdnicę i przejechawszy siedem mil niemieckich dotarliśmy przez Dzierżoniów, Ząbkowice i Bardo Śląskie do Kłodzka. [...] Bardo Śląskie położone jest w dolinie wśród wysokich gór, między którymi wije się rzeka Nysa. Usytuowane jest przepięknie, wielu malarzy śląskich wybrało jen a temat swoich obrazów. Jest to małe miasteczko, słynne z klasztoru cystersów, w którym przebywa od czterech do pięciu mnichów. Kościół przyklasztorny jest wielki, szczyci się znakomitymi proporcjami architektury, oraz najlepszymi, wyjąwszy krzeszowickie, organami. Nie zawiera wartościowych malowideł, zauważyłem jednak dużą ilość wotów do Matki Boskiej od osób, które odzyskały zdrowie. W jednym rogu kościoła widziałem szkaradny obraz pod szkłem, malowany na jedwabiu, przedstawiający twarz i koniuszek srebrnego miecza, ze świadectwem, że dotykały pewnych relikwii w Rzymie i Ankonie, przedstawiający twarz Chrystusa i miecz, który przebił jego bok. Wydaje się, że te relikwie zgodnie z systemem rzymskim, mają jakąś moc magnetyczną i że każdy przedmiot, który ich dotknął, staje się tak skuteczny, jak one same. Kiedy patrzyłem na tę gorszącą maskę, jedna kobieta, która klęczała jakiś czas przed głównym ołtarzem, podeszła i pobożnie pocałowała szkło, okrywające twarz i odeszła tak lekko, jakby była pewna, że wszystkie grzechy zostały jej odpuszczone. [...]".


Źródło: J.Q.Adams. Listy o Śląsku, Wrocław-Warszawa 1992.

Johann Friedrich Zöllner

Urodzony w Dębnie w 1753 r., zmarł w 1804 r. w Berlinie. Teolog, rektor kościoła św. Mikołaja w Berlinie, członek Pruskiej Akademii Nauki, opublikował na przełomie 1792 i 1793 roku w Berlińskim Wydawnictwie im. Friedriech'a Maurer'a dwutomowy zbiór „Listy o Śląsku, Krakowie, Wieliczce i Hrabstwie Kłodzkim”, w którym opisał swoje wrażenia zdobyte podczas podróży w 1791 roku. 31 lipca 1791 r. zatrzymał się też w Bardzie i złożył relację z miejsca pobytu:

Wartha (Bardo), 31 lipca 1791 r.

""Z Kłodzka do Barda jest półtora mili, na początku raczej same ponure okolice, jednak z czasem coraz ładniejsze widoki w perspektywie. Samo Bardo położone jest w romantycznej dolinie. Pomimo różnicy w niektórych częściach miasta nie mogłem oprzeć się silnemu wrażeniu podobieństwa pomiędzy tym zachwycającym krajobrazem, a okolicami Heidelbergu. Środkiem doliny płynie Nysa, jednak nie z takim szumem jak Neckar. Po obu brzegach rzeki rozprzestrzeniają się wysokie góry w większości porosnięte świerkami i krzewami, miejscami jednak kształtują się strome, zwisające i przerażające wręcz ściany skalne. Po północnej i wschodniej stronie wyłania się orzeźwiający widok uprawnych pól, które rozpościerają się od podnórza aż do wierzchołków gór gdzie opasane są krzewami i niekiedy pasmami lasu. I choć pola te nie są w pełni tak ładne, jak tarasy winne ze swymi przednimi drzewami owocowymi przy Heidelbergu, to jednak wyraźnie odznaczają się wśród srogich i szorstkich skał. Nad Nysą, tak jak i nad Neckar, przechodzi wysoki, kamienisty most lecz nie tak długi i stromo wypukły, i zamiast pięknej figury księcia Palatyna stoi Św. Nepomuk - banalnie wykonany. Po drugiej stronie Nysy, znacznie wyżej, mieszka pustelnik, który jest już prawie ślepy przez co teraz już coraz mniej korzysta z uroków miejsca, w którym mieszka. Ma on jednak rozmaite małe pociechy, jak ogródeczek z kwiatami, krucyfiksy, obrazki i tym podobne, i zapewnia, że dzięki skupieniu i spokoju pod koniec swego życia i poprzez wyrzeczenie się kuszących perspektyw na przyszłość, będzie mu to wynagrodzone. Obok pustelni biegnie wąska dolina albo raczej szczelina między górami, gdzie spacer podczas upałów jest tym bardziej orzeźwiający, dzięki spływającemu tam po obu stronach wąskiej ścieżki strumykowi. Najwyższy szczyt gór jest przyozdobiony kapliczką, nadajacą dodatkowego uroku temu malowniczemu krajobrazowi.

W miasteczku nie widzieliśmy nic więcej, jak tylko klasztor cystersów, gdzie przebywa obecnie już tylko pięciu mnichów, których superior zależny jest od klasztoru w Kamieńcu Ząbkowickim. Przylegający do niego kościół ma bardzo niepozorną fasadę z dwiema matowymi wieżyczkami,natomiast jego wnętrzne jest bardzo interesujące. Nawa zaskakuje nie tylko swoją wysokością ale rownież proporcjami wszystkich swoich części; w szczególności sklepienia ponad chórem połączone z filarami z lekkością i pięknem okazują komuś jak ja(!) – nie znającemu sie na sztuce budowlanej - jak wielce (!) płaska forma i jej lekkie niuanse wpływają na naszego ducha. Wrażenie wywarły sklepienia nad chórem, które między filarami łączą się ze sobą tak lekko i ładnie; nawet gdybym chciał w niszach pod filarami, koło malowideł przy ołtarzu nie znalazłem nic szczególnego. Po jednej stronie wysokiego ołtarza stoi żłobek z dzieciątkiem Jezus, a obok niego cielątko i osiołek, wszystkie figurki są z gipsu, całe białe i nieźle wykonanie; nieco psotliwego i żartobliwego znaczenia dodaje całości korytko z siankiem, które tak pięknie jest umalowane na zielono.

Msza, która właśnie się odbywała, była mi nie ze względu na kompozycję czy odczyt miła, ale ze wzgledu na możliwość usłyszenia tych niepowtarzalnych organów kościelnych. Organy te uchodzą za jedne z najpiękniejszych na Śląsku, zaraz po Krzeszowie i zostały zbudowane w 1760 roku przez Eberharda, który mieszkal we Wrocławiu, a ostatnie dni swego życia spędził w swojej posiadłości w Namysłowie. Nigdy nie słyszałem organów, które brzmiałyby w każdej wysokiej nucie tak czysto, łagodnie i delikatnie, a jednocześnie tak pełnie i klarownie. A przy tym sama budowa organów jest nadzwyczaj prosta, a wszystko, co dotyczy wewnętrznej konstrukcji instrumentu w pełni przemyślane i konieczne. Także architektura kościoła sprzyja rozbrzmiewaniu dźwięków muzyki. Podczas mszy towarzyszyły śpiewom nie więcej jak troje skrzypiec, ktróre dało się rozróżnić - każde z osobna, a najwyraźniej dało się słyszeć te, na których z niejaką niesmiałością grał jedenastoletni chłopiec. Muzyką dyrygował jeden z mieszkańców z przedmieścia o wyglądzie tkacza, który bez zbędnej mimiki podawał tempo, a także śpiewał, aczkolwiek poprawnie choć nie ładnie."


Źródło: "Briefe über Schlesien, Krakau, Wieliczka, und die Grafschaft Glatz auf einer Reise im Jahr 1791 geschrieben". Berlin 1792 - 1793. Bei Fr. Maurer.


Podyskutuj na forum


Obejrzyj galerię zdjęć


Księga Gości


Trasy spacerowe



Copyright 2010 © Tomasz Karamon
Design & code - Anna Karamon
Bardo 2010


stat4u